niedziela, 3 września 2017

Powrót niekoniecznie pożądany.


Jestem jedną z osób, która nie tyle nie popisała się szybkością i zorientowaniem, o tyle jako kolejna przeorze temat związany ze szkołą. Ten post o dziwo, nie będzie dotykał spraw związanych z efektywnym uczeniem się (no dobra, trochę), czy poprawą wyglądu zewnętrznego, a rozpatrzy dosyć spory problem dotyczący rzeszy młodych ludzi. Chodzi oczywiście o kwestie nowej szkoły, środowiska w jakie człowiek zostaje nagle wepchnięty, a także tego, jak powinien sobie z tym wszystkim poradzić by wiele nie stracić.



Wielu psychologów twierdzi, że pierwsze wrażenie, a więc zasadniczo kilkusekundowe spojrzenie  potrafi wiele powiedzieć o człowieku. Jakiś czas temu pisałam o efekcie aureoli, polegającym na wyżej opisanej sytuacji w kontekście pozytywnym. Aby wypaść dobrze przed nowymi znajomymi, często tuszujemy najcięższe wady lub niewygodne zalety, co bywa różne w skutkach. Na pewno warto wiedzieć, że nie możemy przesadzić z kombinowaniem. Jeśli jesteśmy na ogół zamknięci w sobie, nie możemy wymagać od naszego umysłu pełnego otwarcia i chęci na nowe znajomości. W szczególności udawanie otwartej osoby może skutkować nie tylko zaniżeniem samooceny, oszukiwaniem siebie i nowo poznanych ludzi, ale także zaburzeniami osobowości. Nie popadajmy więc w skrajności i dajmy innym poznać się takim jakim jesteśmy naprawdę (lub prawie naprawdę). 


Osobiście uważam, że nie warto przesadnie angażować się w życie klasowe czy szkolne na starcie. Jeśli jesteś ambitną osobą i marzysz o byciu przewodniczącym może przystopuj na rok. Dla wielu ta rola wydaje się być miła, ciekawa, pełna wrażeń i doświadczeń (każdy w końcu chciałby reprezentować te 35 osób), ale niestety często przerasta niejedną głowę. Liderzy mają też niezłą szamotaninę z problemami ludzi, powinni więc opanować sztukę mediacji i rozwiązywania sporów, być gotowi na wszystko, mieć łeb na karku, umieć się wymigać i wiedzieć czym jest odpowiedzialność zbiorowa. Na początku to przerasta i w ostateczności chyba lepiej obserwować z boku jak ktoś inny poddaje się tym torturom.

Podsumowując pierwsze akapity, trzeba znać swoje miejsce. Z czasem jednak zapomina się o hierarchii panującej w szkole lub na uniwersytecie. Nauczyciele coraz częściej ulegają masowemu terrorowi zapatrzonych w siebie pacjentów, którzy zazwyczaj niechętnie sięgają po książki i zeszyty, mając się za speców od wszystkiego. Powszechnie uznaje się, że przy ocenianiu nie powinno brać się pod uwagę osobistego podejścia do ucznia, ale z drugiej strony - nie da się bez tego obejść. Warto więc dbać o relacje z nauczycielami nawet jeśli według Ciebie postępują w zły sposób, są dziwni, głupi, niewykształceni i monotonni. Nie chodzi tu oczywiście o wysoką aktywność na zajęciach czy udzielanie się w konkursach, ale choćby szacunek i cisza (tak niezbędne przy pracy).


Warto chodzić własnymi ścieżkami, nawet jeśli grupa w której dane nam jest żyć jest bardzo wpływowa. Realizowanie nietypowych pasji czy ubieranie się w sposób niecodzienny powinno być filarem Twojej osobowości. Warto jednak wiedzieć, że taka manifestacja nie powinna być zbyt wulgarna. Należy szanować innych, a w tedy inni uszanują nas.

Stres towarzyszy zmianom (szczególnie radykalnym i nagłym), dlatego warto znaleźć swój własny sposób na zwalczanie go. Sport, malowanie, meliska, spacery, muzyka, poezja, ćwiczenia oddechowe - wszystko potrafi rozluźnić o ile robi się to z zaangażowaniem. 

Dbałość o zorganizowanie powinno stać się Twoją mocną stroną. Już jutro zakup paczkę zakreślaczy neonowych, posprzątaj na biurku i łóżku (to częste miejsce nauki), zaopatrz się w niewielki, kieszonkowy kalendarz a także karteczki samoprzylepne (przypominajki). W taki sposób można opisać najlepszy sposób na zdobywanie wysokich ocen.




I powodzenia!

Yume


zdjęcia:Tumblr

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia